Przebarwienia są jednym z najbardziej złożonych problemów w kosmetologii. Sprawdzamy, z czego to wynika oraz jakie są najnowsze doniesienia naukowe i odkrycia w tym zakresie.
LNE: Dlaczego, mimo tak dynamicznego rozwoju diagnostyki i technologii, przebarwienia pozostają jednym z największych wyzwań kosmetologii?
Dr n. chem. Małgorzata Chełkowska: Ponieważ przebarwienia nie są już postrzegane wyłącznie jako problem nadprodukcji melaniny. Dziś wiemy, że są efektem zaburzeń całego mikrośrodowiska skóry: przewlekłego stanu zapalnego, stresu oksydacyjnego, uszkodzeń bariery naskórkowej, zmian naczyniowych, wpływu hormonów oraz działania światła UV, HEV i podczerwieni. W ich powstawaniu uczestniczą nie tylko melanocyty, ale również keratynocyty, mediatory zapalne, wolne rodniki, zaburzenia bariery, hormony oraz procesy związane ze starzeniem komórkowym. Dlatego samo rozjaśnienie przebarwienia najczęściej nie eliminuje przyczyn, które spowodowały jego powstanie.
Największym wyzwaniem nie jest dziś rozjaśnienie plamy pigmentacyjnej – z tym kosmetologia, szczególnie profesjonalna, radzi sobie coraz lepiej. Wyzwanie stanowi ograniczenie nawracania przebarwień, a więc identyfikacja przyczyn ich powstawania i blokowanie tych mechanizmów.
Czy mamy jakieś nowe informacje o mechanizmach powstawania przebarwień i melanogenezie?
Tak. Wiadomo, że mechanizm jest bardzo złożony i nie ma jednego źródła. Współczesna dermatologia i kosmetologia coraz częściej odchodzą od patrzenia na melanogenezę jak na proces zachodzący wyłącznie w melanocytach. Dziś mówi się o tzw. jednostce melaninowej, czyli systemie komunikacji biologicznej między melanocytami, keratynocytami, komórkami układu immunologicznego oraz mediatorami stanów zapalnych. To on w całości jest odpowiedzialny za produkcję, transport i rozmieszczenie melaniny w naskórku.
Wiemy również, że melanogeneza może być stymulowana nie tylko przez promieniowanie UV, ale także przez wiele innych czynników. Są to m.in. mediatory zapalne, wolne rodniki, hormony, ciepło, czynniki wynikające z uszkodzenia bariery skórnej i szereg innych. Szczególne znaczenie przypisuje się przewlekłemu, utajonemu stanowi zapalnemu, który jest ogromnym wyzwaniem również w aspekcie przyspieszonego starzenia się skóry i całego organizmu.
Zacznijmy od melaniny. Jaką rolę tak naprawdę odgrywa?
Melanina to kluczowy element jednego z naszych najważniejszych i najskuteczniejszych systemów obronnych skóry. To nie jest nasz wróg! Chroni materiał genetyczny komórek przed promieniowaniem UV, neutralizuje wolne rodniki, ogranicza powstawanie uszkodzeń pod wpływem stresu oksydacyjnego. Dzięki melaninie skóra potrafi ograniczać skutki ekspozycji na czynniki środowiskowe. Organizm zwiększa produkcję melaniny, aby chronić tkanki przed uszkodzeniem.
Problem zaczyna się wtedy, gdy proces produkcji lub dystrybucji melaniny wymyka się spod kontroli. A samo przebarwienie nie jest wyłącznie problemem estetycznym. Jest biologicznym markerem przeciążenia skóry. Oznacza to, że skóra sygnalizuje, iż przez dłuższy czas była narażona na działanie czynników uszkadzających lub stresowych.
Czym różni się zdrowa, fizjologiczna pigmentacja od patologicznej?
Pigmentacja fizjologiczna jest równomierna, proporcjonalna do ekspozycji na bodźce i ustępuje po ich wygaśnięciu. W przypadku przebarwień dochodzi natomiast do nadmiernej aktywacji melanocytów, zaburzonego transferu melanosomów, nieprawidłowej komunikacji między komórkami skóry. Skóra otrzymuje ciągły „sygnał alarmowy” wynikający z mikrostanu zapalnego, stresu oksydacyjnego, zaburzeń hormonalnych czy uszkodzenia bariery. W rezultacie pigment gromadzi się miejscowo lub jest produkowany w nadmiernej ilości, tworząc trwałe zmiany barwnikowe.
Na jakim etapie procesu pigmentacji coś może pójść nie tak?
Praktycznie na każdym. Problem może dotyczyć nadmiernej aktywacji melanocytów, zwiększonej produkcji melaniny, nasilenia aktywności tyrozynazy, wzmożonego transferu melanosomów do keratynocytów lub utrzymującego się stanu zapalnego, który stale pobudza melanogenezę. Duże znaczenie ma również funkcjonowanie bariery naskórkowej. Jej uszkodzenie prowadzi do zwiększonej produkcji cytokin i reaktywnych form tlenu, które dodatkowo stymulują melanocyty.
Punktem wyjścia jest promieniowanie UV, ale nie tylko. Jaką rolę odgrywają IR, HEV, stres oksydacyjny i stan zapalny?
Promieniowanie UV nadal uznaje się za główny czynnik wyzwalający powstawanie przebarwień. Jednak coraz więcej badań wskazuje także na inne elementy. Okazuje się, że nawet bez ekspozycji na UV zmiany pigmentacyjne mogą powstać. To jeden z największych przełomów myślenia o aktywacji melanogenezy ostatnich lat.
Melanogenezę może pobudzać światło niebieskie HEV, które może generować liczbę reaktywnych form tlenu porównywalną z ekspozycją na UVA i UVB. Następstwem jest nasilenie stresu oksydacyjnego, zaburzenie bariery skórnej i aktywacja melanocytów. Istotną rolę odgrywa także promieniowanie podczerwone (IR), które nasila procesy wolnorodnikowe i zapalne, bezpośrednio pobudzające melanogenezę. Dodatkowo przewlekły stan zapalny prowadzi do uwalniania mediatorów takich jak IL-1, IL-6, TNF-α czy prostaglandyny, które bezpośrednio pobudzają melanogenezę. Dlatego coraz częściej mówi się o przebarwieniach jako efekcie długotrwałego mikrozapalenia skóry.
A co z uszkodzoną barierą? Jak wpływa na przebarwienia?
To jeden z bardziej niedocenianych elementów terapii depigmentacyjnych. Uszkodzona bariera naskórkowa zwiększa przepuszczalność skóry, nasila mikrostany zapalne i podnosi poziom stresu oksydacyjnego. W konsekwencji melanocyty otrzymują silniejszy bodziec do produkcji melaniny. Dlatego nowoczesna terapia przebarwień powinna opierać się nie tylko na rozjaśnianiu, ograniczaniu melanogenezy czy złuszczaniu. Jej kluczowym elementem powinna być odbudowa bariery naskórkowej – fundamentu zdrowia i odporności skóry. Skóra z prawidłowo funkcjonującą barierą lepiej odpowiada na bodźce zabiegowe, ma mniejszą skłonność do przebarwień pozapalnych i wykazuje bardziej stabilne efekty terapii.
Dziś wiemy, że rozjaśnienie ≠ wyleczenie. Z czego wynika tendencja do nawrotów?
Najczęściej z pozostawienia aktywnej przyczyny biologicznej. Możemy usunąć część nagromadzonej melaniny, ale jeśli nadal obecne są czynniki wyzwalające, takie jak UV, zaburzenia hormonalne, stan zapalny czy uszkodzona bariera, melanocyt ponownie zostanie pobudzony. Dlatego współczesne podejście zakłada nie tylko redukcję pigmentu, lecz także kontrolę procesów zapalnych, ochronę antyoksydacyjną i odbudowę homeostazy skóry. Długotrwała, regularna pielęgnacja domowa powinna być integralną częścią zabiegów profesjonalnych wykonywanych w gabinecie kosmetycznym.
Co jest największym wyzwaniem w nowoczesnych terapiach depigmentacyjnych?
W mojej ocenie zrozumienie, że przebarwienia nie są wyłącznie problemem skóry. Przez lata terapia depigmentacyjna koncentrowała się głównie na redukcji melaniny. Dziś wiemy, że dwie plamy o podobnym wyglądzie klinicznym mogą mieć zupełnie inne podłoże biologiczne. Melasma, przebarwienia pozapalne czy plamy soczewicowate wymagają odmiennego podejścia, ponieważ u ich podstaw leżą różne mechanizmy: stan zapalny, zaburzenia hormonalne, fotouszkodzenia, stres oksydacyjny czy uszkodzenie bariery naskórkowej.
Jednocześnie coraz wyraźniej dostrzegamy, że problem przebarwień wykracza poza to, co jesteśmy w stanie zrobić w gabinecie kosmetologicznym. Przebarwienia są często odzwierciedleniem procesów zachodzących w całym organizmie. Na ich powstawanie i nawroty wpływają nie tylko promieniowanie UV czy lokalna aktywność melanocytów, ale również przewlekły stres, zaburzenia snu, styl życia, dieta, gospodarka hormonalna oraz ogólnoustrojowe procesy zapalne. Skóra jest bowiem narządem, który bardzo szybko reaguje na zaburzenia homeostazy organizmu.
Współczesna terapia depigmentacyjna powinna być więc kompleksowa i obejmować zarówno działania gabinetowe, jak i codzienne nawyki wspierające zdrowie skóry oraz całego organizmu.
Jakie składniki wykazują najwyższą skuteczność?
Do tych bardziej obiecujących należą obecnie peptydy, na przykład nonapeptyd-1, który wpływa bezpośrednio na aktywność melanocytów i proces melanogenezy. Skuteczne są również egzosomy, których działanie jest ukierunkowane na rozjaśnianie przebarwień. Bardzo dobrze udokumentowane jest działanie kwasu traneksamowego. Ciekawa jest również L-karnozyna - dwupeptyd, który oprócz działania antyglikacyjnego ma silne działanie antyoksydacyjne i naprawcze. Chroni komórki przed uszkodzeniami wywołanymi przez wolne rodniki oraz promieniowanie UV, IR i światło widzialne, dzięki czemu oddziałuje na mechanizmy leżące u podłoża wielu przebarwień.
W praktyce skuteczna terapia nie powinna opierać się na jednym składniku aktywnym. Przyszłość depigmentacji należy do terapii wielokierunkowych, które jednocześnie działają na różne etapy melanogenezy i dystrybucji melaniny w skórze, redukują stan zapalny i stres oksydacyjny oraz wspierają regenerację i odporność skóry. To właśnie takie synergie pozwalają uzyskiwać bardziej przewidywalne i trwałe efekty terapeutyczne.
A co z mikronakłuwaniem i peelingami?
To bardzo wartościowe narzędzia, ale wymagają odpowiedniego przygotowania skóry. Mikronakłuwanie może poprawiać penetrację składników aktywnych i wspierać przebudowę skóry, jednak w przypadku niestabilnej bariery zwiększa ryzyko przebarwień pozapalnych. Podobnie peelingi powinny być dobierane indywidualnie.
Integralnym elementem terapii jest pielęgnacja domowa. Na co postawić?
Za podstawę w codziennej pielęgnacji uznaje się obecnie ochronę przed UV. Ale w mojej ocenie to absolutnie nie wystarczy. W pielęgnacji domowej należy skupić się przede wszystkim na wzmacnianiu zdrowia i odporności skóry poprzez korneoterapeutyczne wzmacnianie bariery i wspieranie układu odpornościowego skóry w połączeniu z możliwie skutecznym, codziennym działaniem antypigmentacyjnym.
Warto jednak pamiętać, że przebarwienia nie są wyłącznie problemem skóry. Coraz częściej traktujemy je jako odzwierciedlenie ogólnego stanu organizmu i jego zdolności do radzenia sobie ze stresem oraz procesami naprawczymi. Dlatego nowoczesna terapia powinna obejmować również działania pozakosmetologiczne: odpowiednią ilość snu, dietę bogatą w antyoksydanty bez produktów wysokoprzetworzonych, ograniczenie przewlekłego stresu, aktywność fizyczną oraz techniki relaksacyjne, takie jak mindfulness. To właśnie połączenie profesjonalnych zabiegów, świadomej pielęgnacji domowej i zdrowego stylu życia daje największą szansę na długotrwałą kontrolę nad przebarwieniami i ograniczenie ich nawrotów.
Rozmawiała Agnieszka Wróblewska

Dr n. chem. Małgorzata Chełkowska
Doktor nauk chemicznych, kosmetolożka, współzałożycielka marek MedEstelle i Yonelle. Aktywna członkini The International Association for Applied Corneotherapy oraz zarządu Polskiego Towarzystwa Chemików Kosmetologów (PTCK). Wykładowczyni, autorka licznych publikacji naukowych i branżowych z zakresu kosmetologii, chemii kosmetycznej oraz nowoczesnej pielęgnacji skóry. Od lat angażuje się w rozwój wiedzy i innowacji w obszarze kosmetologii oraz technologii kosmetycznych.