Wakacje w gabinecie nie muszą być „sezonem ogórkowym”. To idealny czas, żeby zaproponować klientkom kuracje odbudowujące barierę i poprawiające kondycję skóry.
Kluczem do sukcesu jest edukacja klientek – i to nie tylko na moment przed wakacjami, ale przez cały rok. Już przy układaniu beauty planu warto porozmawiać o tym, jak będzie wyglądało długofalowe podejście do pracy ze skórą. Wytłumaczyć, dlaczego pewne zabiegi wykonujemy w sezonie jesienno-zimowym, a inne rekomendujemy latem, kiedy ekspozycja na promieniowanie słoneczne jest praktycznie nieunikniona.
Letnie miesiące to świetny czas, by popracować nad regeneracją, odbudową i wzmocnieniem skóry. W przerwie od laserów czy głębokich peelingów wspomagamy jej naturalny potencjał do odbudowy, pracujemy nad nawilżeniem, kolorytem i strukturą. Możemy tę część pracy z cerą potraktować też jako przygotowanie do zabiegów, które wprowadzimy po wakacjach. Wtedy będzie czas na niwelowanie przebarwień czy blizn, eksfoliację i odmładzanie. Teraz wracamy do podstaw i działamy delikatniej, ale warto wytłumaczyć klientce, że to etap niezbędny i przemyślany, a nie zapychanie luk w grafiku.
Wakacyjne wyzwania
Mogłoby się wydawać, że słońce, urlop i więcej czasu spędzanego na świeżym powietrzu będzie miało zbawienny wpływ na cerę. Niekoniecznie. W gorące dni skóra jest narażona na większe odwodnienie (klimatyzacja na zmianę z upałem jej nie służy), podrażnienie i zaczerwienienie związane z ekspozycją na UV, ale też zapychanie się porów (na skutek stosowania filtrów i ich nieodpowiedniego zmywania), powstawanie przebarwień czy zaostrzenie zmian trądzikowych w konsekwencji zwiększonego pocenia się, pocierania skóry i zatykania porów. Wysokie temperatury i picie zbyt małej ilości wody sprzyjają też zastojom limfatycznym i obrzękom. Jest więc z czym pracować.
Bariera to podstawa
Mimo że co roku z wytęsknieniem czekamy na lato, warto mieć świadomość, że dla skóry ten czas łączy się z wieloma wyzwaniami. Promieniowanie UV, wysokie temperatury, klimatyzacja, słona lub chlorowana woda, nasilone pocenie się i częstsze podróże samolotem mogą prowadzić do osłabienia bariery hydrolipidowej. Uszkodzona bariera to większa podatność na podrażnienia, stany zapalne oraz przedwczesne starzenie. W okresie letnim szczególnie ważne jest więc stosowanie procedur regenerujących, które wzmacniają naturalne mechanizmy obronne skóry.
Właśnie dlatego klientki, które przychodzą do gabinetu po urlopie skarżą się na przesuszenie, bardziej widoczne oznaki starzenie się, nadwrażliwość, zaczerwienienie, uczucie ściągnięcia oraz odwodnienie. I oczywiście na przebarwienia, bo ryzyko ich powstawania wzrasta, kiedy bariera jest nieszczelna. Dlatego, kiedy klientka sygnalizuje, że planuje urlop, warto zadbać o jej wzmocnienie. Sprawdzą się tu zabiegi pielęgnacyjne z zastosowaniem kosmetyków z ceramidami, egzosomami, peptydami, kwasem hialuronowym, roślinną gliceryną, skwalanem i wspierające mikrobiom.
Zastrzyk tlenu
Infuzja tlenowa to jeden z zabiegów, które latem cieszą się szczególną popularnością. Sama procedura jest prosta, bezpieczna i nieinwazyjna. Polega na wtłaczaniu wybranych składników aktywnych za pomocą czystego tlenu pod ciśnieniem. Dzięki tej technologii substancje odżywcze docierają głębiej, więc zabieg przynosi lepsze efekty. Klientki lubią ją za natychmiastowe uczucie odświeżenia cery, poprawę nawilżenia oraz redukcję oznak zmęczenia. Infuzję tlenową poleca się szczególnie osobom ze skórą odwodnioną, zmęczoną ekspozycją na słońce, poszarzałą i zanieczyszczoną. Dobra wiadomość jest taka, że można ją stosować także u klientek ze skórą wrażliwą i reaktywną.
W letnich procedurach najczęściej wykorzystywanymi substancjami aktywnymi, które za pomocą tlenu wtłacza się w głąb skóry, są m.in. kwas hialuronowy, peptydy biomimetyczne oraz antyoksydanty (np. witamina C, resweratrol). Infuzję można komunikować jako szybki zabieg lunchowy – nie wymaga rekonwalescencji, a cera wygląda świeżo od razu po zabiegu, więc klientka może bez problemu wyskoczyć do gabinetu w przerwie w pracy.
Pod prąd
W okresie letnim możemy też zaproponować klientkom różne typy zabiegów z wykorzystaniem prądów. Jednym z nich jest elektroporacja, która na skutek emisji impulsów elektrycznych zwiększa przepuszczalność błon komórkowych. Dzięki temu składniki aktywne mogą łatwiej przenikać do głębszych warstw skóry – bez przerywania ciągłości naskórka. Ten zabieg bardzo dobrze tolerują osoby z naruszoną barierą, u których inne procedury mogłyby wywołać niepożądaną reakcję. By skutecznie wesprzeć barierę skórną, za pomocą elektroporacji można wprowadzać np. kwas hialuronowy, aminokwasy, witaminy, peptydy oraz substancje łagodzące. Zabieg poprawia też poziom nawilżenia, wspiera regenerację po ekspozycji na słońce i redukuje oznaki starzenia się.
W kosmetologii coraz częściej specjaliści sięgają po technologię mikroprądów. Wykorzystuje się tu prąd elektryczny o niskim natężeniu – do 1000 μA (mikroamperów), który odzwierciedla naturalny przepływ prądu w ciele. Mikroprądy działają na poziomie komórkowym, wpływając na błonowe kanały transportowe. Dlatego komórki zaczynają działać sprawniej. Udowodniono również, że powodują przyspieszenie gojenia, wspierają rehabilitację mięśni, zmniejszają obrzęki limfatyczne i powodują przebudowę kolagenu. Okazało się, że mogą też poprawiać samopoczucie i korzystnie wpływać na jakość skóry.
Mikroprądy powodują wyraźną poprawę kondycji skóry poprzez usprawnienie krążenia krwi i limfy, zwiększoną syntezę trifosforanu adenozyny (ATP – nawet o 500 proc.), redukcję stanu zapalnego oraz pobudzenie aktywności fibroblastów. Co ciekawe, efekty zabiegów narastają w czasie, dlatego warto zaplanować z klientką ich serię – na całe wakacje! Nie jest to jednak technologia typowo sezonowa – jesienią mikroprądy mogą być uzupełnieniem peelingów chemicznych czy laserów. Dlaczego? Ponieważ zmniejszają stan zapalny i przyspieszają regenerację.
Innowacja w regeneracji
Egzosomy, czyli mikroskopijne pęcherzyki zewnątrzkomórkowe zawierające czynniki wzrostu, peptydy, białka i cząsteczki sygnałowe odpowiedzialne za komunikację między komórkami, już na stałe wpisały się w kosmetyczne receptury. Co ciekawe, mają nie tylko potencjał odmładzający, ale też skutecznie wspierają mechanizmy regeneracyjne skóry. Te sferyczne pęcherzyki potrafią też zmniejszać stan zapalny i uszkodzenia spowodowane promieniowaniem UV. Dodatkowo egzosomy mogą zwiększyć skuteczność innych składników aktywnych, takich jak kwas hialuronowy, peptydy i antyoksydanty. Z kolei egzosomalne białka i lipidy mogą pomóc w ujędrnieniu i nawilżeniu skóry, a cytokiny, kwasy nukleinowe i inne związki bioaktywne w nich zamknięte – chronić skórę przed stresorami środowiskowymi oraz zmniejszyć ryzyko wystąpienia przebarwień. Brzmi, jak plan na wakacyjną pielęgnację, prawda?
Egzosomy wspierają naturalne procesy naprawcze skóry, pobudzają regenerację tkanek oraz wpływają na poprawę jakości skóry na poziomie komórkowym. Wykorzystywane są po zabiegach laserowych, przy mikronakłuwaniu oraz w terapiach anti-aging. W okresie letnim szczególnie cenione są za zdolność do redukcji stanów zapalnych, poprawy nawilżenia, wzmocnienia funkcji bariery naskórkowej i redukcji uszkodzeń po ekspozycji na promieniowanie UV. Warto też zalecać kosmetyki z egzosomami klientkom do pielęgnacji domowej.
Domowe SOS
Oprócz zabiegów w gabinecie warto zmodyfikować pod porę roku także pielęgnację domową naszych podopiecznych. Wbrew popularnym opiniom wiele składników aktywnych może być stosowanych przez cały rok, pod warunkiem odpowiedniej fotoprotekcji. I to właśnie ona jest kluczem do sukcesu. Pomóżmy dobrać filtry o odpowiedniej konsystencji – to szczególnie ważne dla osób z cerą mieszaną, trądzikową czy tłustą. Pamiętajmy, że fotoochrona powinna iść w parze z antyoksydacją, regeneracją i nawilżaniem.
W kosmetykach na lato warto szukać kwasu hialuronowego, pantenolu, ceramidów, ale też peptydów, rozjaśniającego i regulującego produkcję sebum niacynamidu czy łagodzącej ektoiny i wspierającego naturalną odporność skóry beta-glukanu. Podstawą pielęgnacji są oczywiście antyoksydanty, które są niezbędne cały rok, ale latem nasza skóra potrzebuje ich szczególnie. Witamina C, resweratrol, koenzym Q10 czy kwas ferulowy skutecznie neutralizują wolne rodniki powstające pod wpływem promieniowania UV i wspierają ochronę przed fotostarzeniem. Dodają też cerze zdrowego blasku. Dobrą wskazówką dla klientek jest też modyfikacja diety tak, by dostarczać organizmowi cennych antyoksydantów od środka.
Wartościowym uzupełnieniem pielęgnacji domowej będzie stosowanie masek w płacie. Dziś na rynku hitem są te kolagenowe, które po 60-90 minutach – w miarę wchłaniania się – zmieniają kolor z białego na przeźroczysty. I nawet jeśli ta zmiana koloru to tylko chwyt marketingowy, na pewno zachęca klientki do poświęcenia skórze odrobiny więcej czasu. Takie maski przede wszystkim nawilżają, ale mogą też wspierać regenerację, mieć działanie kojące i wyciszające. W sam raz po kąpieli słonecznej.
Ochrona non stop
Warto uświadamiać klientkom, że nawet najdelikatniejsze procedury regeneracyjne wymagają odpowiedniej pielęgnacji pozabiegowej, czyli stosowania fotoochrony i regularnego nawilżania cery (także od środka). Na dzień stawiamy na wysoki filtr plus nawilżanie i antyoksydanty, wieczorem na regenerację i łagodzenie (ceramidy, skwalan, pantenol, kwas hialuronowy). Do reaplikacji filtra w ciągu dnia można polecać wygodne mgiełki, a na wieczór rekomendować podwójne oczyszczanie – by dokładnie usunąć ze skóry pozostałości SPF.
Okres letni nie musi (i nie powinien!) oznaczać dla klientek rzadszych wizyt w salonie beauty. Wręcz przeciwnie – jest to idealny moment na terapie regeneracyjne ukierunkowane na odbudowę bariery hydrolipidowej i poprawę kondycji cery. Dzięki dobrze zaplanowanemu programowi pielęgnacji pomożemy klientkom utrzymać zdrową, nawilżoną i promienną skórę przez całe lato. A kiedy jesienią ruszymy z kuracjami bardziej inwazyjnymi – ich skóra będzie na to dobrze przygotowana.
Opracowała Agnieszka Wróblewska