ARTYKUŁY
+
Przeciwzapalnie

Utrzymujący się w tle prozapalny ton organizmu istotnie przyspiesza pogorszenie jakości tkanek i ich odporności, co na wygląd skóry wpływa wręcz katastrofalnie.

 

LNE: Jak naukowo definiować inflammaging i jakie mechanizmy najczęściej łączą stan zapalny z objawami skórnymi?

Dr n. chem. Małgorzata Sobocińska: Inflammaging to przewlekły, niskonasilony, „jałowy” stan zapalny narastający wraz z wiekiem. Nie przypomina on ostrej infekcji, lecz utrzymujący się w tle prozapalny ton organizmu. Koncepcję tę opisał ponad dwie dekady temu Claudio Franceschi (wybitny włoski gerontolog – przyp. red.), wiążąc to zjawisko z długotrwałą ekspozycją na stresory i bodźce antygenowe oraz stopniowym przesunięciem równowagi w stronę dominacji sygnalizacji prozapalnej. Z perspektywy kliniczno-biologicznej jest to stan zwiększający podatność na choroby związane z wiekiem.

Z czego wynikają objawy skórne w przewlekłym, niskonasilonym stanie zapalnym?

Głównie z rozszczelnienia bariery, zaburzeń odpowiedzi immunologicznej oraz nasilonego stresu oksydacyjnego i senescencji, a konkretnie:

  • bariera: długotrwałe pobudzenie zapalne w naskórku pogarsza organizację warstwy rogowej i zwiększa jej przepuszczalność, co ułatwia penetrację bodźców drażniących i alergenów, czyniąc skórę bardziej reaktywną. Przykładowo, w modelu rekonstruowanego naskórka ekspozycja na pył PM10 powoduje wzrost przepuszczalności, odwodnienie oraz indukcję odpowiedzi zapalnej;
  • immunologia (mikrośrodowisko): wraz z wiekiem dochodzi do przebudowy lokalnej odporności skóry; reakcje zapalne są częściej słabiej kontrolowane i wolniej wygaszane. W efekcie zamiast krótkiej, adaptacyjnej odpowiedzi pojawia się stan podtrzymanego, przewlekłego podrażnienia;
  • stres oksydacyjny i senescencja: wolne rodniki pochodzące z UV, zanieczyszczeń oraz mitochondriów nasilają sygnalizację zapalną i uszkadzają elementy bariery. W odpowiedziach na UV istotną rolę odgrywają m.in. szlaki AP-1/MMP oraz przebudowa macierzy pozakomórkowej. Przy długotrwałym obciążeniu część komórek przechodzi w stan senescencji (zatrzymanie podziałów bez eliminacji komórki) i zaczyna wydzielać SASP (fenotyp wydzielniczy związany z senescencją): cytokiny, chemokiny oraz enzymy remodelujące macierz. To podtrzymuje miejscowy, przewlekły stan zapalny i przyspiesza pogorszenie jakości tkanki.

Które markery i parametry mają realną wartość w ocenie ryzyka lub aktywności stanu zapalnego (z zaznaczeniem ograniczeń interpretacyjnych)?

W praktyce największe znaczenie mają markery niespecyficzne, ale powtarzalne, takie jak hs-CRP, OB, NLR oraz białka ostrej fazy (APP), zawsze interpretowane w odpowiednim kontekście klinicznym:

  • czułe białko C-reaktywne (CRP/hs-CRP): marker niskonasilonej zapalności i ryzyka sercowo-naczyniowego; reaguje szybko. Ograniczenie: jest nieswoiste i wzrasta także w odpowiedzi na ostry bodziec (infekcja, uraz, stres), dlatego wysokie wartości częściej odzwierciedlają stan „tu i teraz” niż przewlekłe tło zapalne;
  • odczyn Biernackiego (OB): przydatny w ocenie dynamiki przewlekłych procesów zapalnych, zwłaszcza w reumatologii i chorobach autoimmunologicznych. Ograniczenia: wolno narasta i opada, a wynik mogą zawyżać wiek, anemia, ciąża czy podwyższone stężenie globulin, co sprawia, że bywa wysoki bez aktywnego zapalenia;
  • morfologia z wskaźnikiem neutrofilów do limfocytów (NLR): szybki wskaźnik przesunięcia w stronę odpowiedzi wrodzonej i stresu zapalnego. Ograniczenia: wrażliwość na glikokortykosteroidy, stres fizjologiczny (wysiłek, brak snu); wymaga pomiarów seryjnych do oceny trendu;
  • ferrytyna, fibrynogen i albumina (białka ostrej fazy): pomocne w ocenie tła zapalnego. Ograniczenia: ferrytyna wzrasta w zapaleniu niezależnie od zapasów żelaza, a dodatkowo podnoszą ją choroby wątroby i przeciążenie żelazem; albumina spada nie tylko w zapaleniu, lecz także w niedożywieniu i chorobach przewlekłych.

 

Jak budować „hierarchię” interwencji – styl życia jako fundament, a suplementacja jako narzędzie uzupełniające?

Hierarchię interwencji warto budować jak piramidę. Fundament stanowią czynniki najsilniej i najbardziej stabilnie wpływające na fizjologię dnia codziennego oraz regulację zapalenia i regeneracji: sen, aktywność fizyczna, dieta, masa ciała, stres, używki oraz ekspozycje środowiskowe (UV, dym). To one dają największy „zwrot” przy najmniejszej liczbie zmiennych. Dopiero na tym tle suplementacja ma sens jako narzędzie uzupełniające – celowane, oparte na danych, dobrane pod konkretny problem, z oceną bezpieczeństwa, interakcji i planem kontroli efektu.
W kontekście skóry pomiędzy fundamentem a suplementacją warto jeszcze uwzględnić podstawy pielęgnacji: fotoprotekcję, delikatne oczyszczanie i odbudowę bariery, co ogranicza ekspozycję na czynniki prozapalne i poprawia tolerancję skóry.

Proszę podać kilka przykładów substancji czynnych, które mogą wpływać na inflammaging, w podziale „HIT czy KIT”.

HIT:

  • kwasy omega-3 (EPA/DHA): mechanistycznie stanowią substraty do biosyntezy mediatorów wygaszania zapalenia (m.in. rezolwin, protektyn i maresyn) oraz przesuwają profil mediatorów lipidowych w stronę mniej prozapalną. W metaanalizie metaanaliz obserwowano obniżenie CRP, IL-6 i TNF-α po suplementacji n-3 PUFA;
  • koenzym Q10: wspiera funkcję mitochondrialną i ogranicza komponent stresu oksydacyjnego sprzężonego z zapaleniem; w metaanalizie randomizowanych badań wykazano spadek CRP, IL-6 i TNF-α;
  • NAC (N-acetylocysteina): zwiększa dostępność cysteiny do syntezy glutationu; w metaanalizach poprawia markery stresu oksydacyjnego.

KIT:

  • NAD+ w kapsułce: w środowisku pozakomórkowym bywa szybko rozkładany przez enzymy metabolizujące NAD (np. CD38) do mniejszych form. W badaniach klinicznych podnoszenie puli NAD ocenia się głównie po prekursorach (NR, NMN, nikotynamid), natomiast przełożenie na przewlekłe markery zapalne u ludzi pozostaje niejednoznaczne;
  • kwercetyna: mechanistycznie wykazuje potencjał przeciwzapalny, jednak w metaanalizach randomizowanych badań klinicznych jej wpływ na CRP, IL-6 i TNF-α jest niespójny i zależny od populacji oraz protokołu.

A kurkumina i inne polifenole? Kiedy mają sens kliniczny? W świetle badań klinicznych i metaanaliz – w jakich wskazaniach kurkumina rzeczywiście wnosi wartość w kontekście skóry, a kiedy pozostaje raczej dodatkiem bez wyraźnego przełożenia? Jak dobiera pani formę i dawkowanie?

Kurkumina jako polifenol o profilu przeciwzapalnym i antyoksydacyjnym hamuje ona szlaki NF-κB i COX-2, obniża stężenia cytokin takich jak IL-17, TNF-α i IL-6, a jednocześnie aktywuje Nrf2 wraz z enzymami cytoprotekcyjnymi, m.in. HO-1.

Największy sens kliniczny ma w zapalnych dermatozach skóry, gdzie te mechanizmy realnie napędzają chorobę, a konkretnie:

  • metaanalizy wskazują na istotny spadek nasilenia zmian łuszczycowych (PASI) oraz biomarkerów skórnych;
  • w trądziku, AZS i nieswoistych zapaleniach skóry może wspierać gojenie i funkcję bariery;
  • w kontekście anti-aging brak solidnych metaanaliz potwierdzających wpływ na zmarszczki czy elastyczność – w praktyce jest to raczej dodatek bez wyraźnego przełożenia klinicznego, a miejscowo cechuje się słabą penetracją skóry.

Kurkumina ma bardzo niską biodostępność, ponieważ po spożyciu szybko ulega przemianom metabolicznym w jelicie, zanim zdąży wywrzeć efekt biologiczny, i jest następnie wydalana z żółcią. Z tego względu efekty systemowe obserwuje się głównie dla form o zwiększonej biodostępności: fitosomalnych, liposomalnych, micelarnych lub w połączeniu z piperyną.

W badaniach klinicznych stosuje się dawki rzędu 500–2000 mg/dzień kurkuminy w formach o wysokiej biodostępności, często z dodatkiem piperyny (5–20 mg) i tłuszczu. Ostrożność zaleca się m.in. przy zespole Gilberta (obciążenie UGT – ryzyko żółtaczki), kamicy żółciowej (stymulacja wydzielania żółci – kolki), chorobie wrzodowej (drażnienie błony śluzowej) oraz przy jednoczesnym stosowaniu leków przeciwzakrzepowych (np. warfaryna), przeciwcukrzycowych oraz metabolizowanych przez CYP3A4.

Jak rozmawiać o trendach anti-aging odpowiedzialnie – co jest obiecujące, a co nadinterpretacją? Jakie kryteria muszą być spełnione, aby coś rekomendować?

O trendach anti-aging należy mówić z dystansem, wyraźnie oddzielając interwencje oparte na solidnych danych klinicznych od koncepcji wynikających głównie z badań in vitro, modeli zwierzęcych lub przekazu marketingowego. Obiecujące są te rozwiązania, które mają powtarzalne dane u ludzi, dają zauważalny efekt i dysponują dobrze poznanym profilem bezpieczeństwa. Nadinterpretacja zaczyna się wtedy, gdy wnioski o „odmładzaniu” wyciąga się z pojedynczych, niewielkich obserwacji lub wyłącznie z biomarkerów.

Odpowiedzialne podejście wymaga spełnienia kilku kryteriów: sensu biologicznego, wiarygodnych danych klinicznych, realnej dawki i formy oraz potwierdzonego bezpieczeństwa. Równie ważne jest jasne komunikowanie, dla kogo dana interwencja ma sens, czego nie należy obiecywać i jakie istnieją lepiej przebadane alternatywy.

Czy to prawda, że stan zapalny „nakręca” kwasowość organizmu i że wysokie spożycie białka ma tu znaczenie? Jak przekłada się to na markery zapalne?

To popularne przekonanie jest znacznym uproszczeniem, wynikającym z mylenia fizjologicznego pH krwi z dietetycznym ładunkiem kwasotwórczym (PRAL), który szacuje potencjalne obciążenie nerek kwasem i koreluje głównie z nerkowym wydalaniem kwasu oraz pH moczu, a nie z „kwasowością krwi”. Przewlekły stan zapalny nie powoduje systemowej kwasicy; lokalnie w tkankach może prowadzić do przejściowego spadku pH (np. poprzez mleczan i CO2), przy zachowaniu stabilnego pH krwi dzięki wydajnym buforom fizjologicznym.

W badaniach obserwacyjnych wyższy PRAL bywa powiązany z wyższymi wartościami CRP i zwykle odzwierciedla określony wzorzec żywieniowy: większy udział produktów odzwierzęcych i przetworzonych oraz mniejsze spożycie warzyw i błonnika. Natomiast w badaniach randomizowanych, szczególnie w kontekście redukcji masy ciała, spadek CRP wiąże się przede wszystkim ze zmniejszeniem ilości tkanki tłuszczowej, a różnice między dietami o wyższej zawartości białka i węglowodanów są często niewielkie lub niejednoznaczne.

Rozmawiała Agnieszka Gomolińska

Dr Małgorzata Sobocińska

Doktor nauk chemicznych w zakresie biochemii. Autorka licznych publikacji z obszaru chemii, biochemii, immunologii oraz neurochemii. Specjalizuje się w przewlekłym stanie zapalnym, osi mózg-jelito, komórkach macierzystych oraz chorobach neurodegeneracyjnych; opracowuje składy suplementów diety i kosmetyków oraz wykonuje ekspertyzy substancji bioaktywnych.

Strona:drsobocinska.com

Instagram:@dr_malgorzata_sobocinska