Poprawa perfuzji tkanek, zwiększenie podaży tlenu i stymulacja procesów naprawczych to główne, choć niejedyne benefity stosowania karboksyterapii. O tym, że z powodzeniem może być filarem działań przeciwstarzeniowych, rozmawiamy z ekspertką.
LNE: W literaturze opisuje się angiogenezę, neokolagenezę i efekt Bohra jako główne mechanizmy karboksyterapii. Który z tych mechanizmów jest klinicznie istotny przy starzeniu się skóry twarzy i szyi?
Patrycja Wyżkiewicz: Teoretycznie neokolageneza, czyli stymulacja produkcji nowego kolagenu. Jednak w mojej praktyce karboksyterapia jest elementem przygotowania skóry do działań anti-age lub terapii łączonych ze względu na angiogenezę. Stąd moja odpowiedź brzmi – angiogeneza.
Zabiegów odpowiedzialnych za stymulacje syntezy kolagenu mamy wiele i jesteśmy w stanie zastosować metody silniej działające w tym zakresie niż karboksyterapia – radiofrekwencję czy lasery.
Angiogeneza (czyli tworzenie nowych naczyń) ma duże znaczenie w długofalowej regeneracji skóry. Zapewnia lepszą perfuzję, dostęp do tlenu i składników odżywczych, lepszy ogólny metabolizm komórek skóry. Tworzy więc środowisko sprzyjające przebudowie skóry i mimo że sama w sobie nie odbudowuje struktury białkowej macierzy, jest filarem działań przeciwstarzeniowych.
Są już w literaturze doniesienia o zastosowaniu karboksyterapii w leczeniu przewlekłych ran, zaburzeń naczyniowych czy neuropatii. Jak można by to przenieść na praktykę anti-aging?
Niejednokrotnie opracowywałam trudno gojące się, wznawiające się rany, kończyny z ogromnymi zastoinami limfatycznymi – efekty są niesamowite! A tolerancja zabiegu bardzo dobra. To pokazuje jak silne, często niedoceniany oręż mają w swoich dłoniach kosmetolodzy.
Doświadczenia z zastosowania karboksyterapii w leczeniu przewlekłych ran, zaburzeń mikrokrążenia czy neuropatii można więc z powodzeniem przenieść na praktykę anti-aging, szczególnie w kontekście regeneracji skóry, poprawy mikrokrążenia i biostymulacji.
Najwięcej doniesień medycznych o zastosowaniu karboksyterapii mamy w zakresie:
• leczenia owrzodzeń cukrzycowych,
• ran przewlekłych (np. pooperacyjnych),
• zaburzeń troficznych skóry w przebiegu niewydolności żylnej czy miażdżycy i neuropatii obwodowej.
W każdym z tych przypadków głównym celem była poprawa perfuzji tkanek, zwiększenie podaży tlenu i stymulacja procesów naprawczych, dokładnie te same mechanizmy, które są pożądane w terapiach odmładzających. Skóra starzejąca się ma wiele cech wspólnych z tkankami o upośledzonym metabolizmie:
• gorsze ukrwienie,
• osłabioną odpowiedź regeneracyjną,
• zmniejszoną aktywność komórkową,
• przewlekły stan zapalny.
Karboksyterapia w anti-aging może działać niejako prewencyjnie – przeciwzanikowo, tak jak działa leczniczo w ranach i angiopatiach.
Wskazania, które szczególnie korzystają na doświadczeniach z leczenia ran, to np. skóra palacza (zubożona perfuzja, sinawy koloryt), skóra z objawami fotostarzenia (przewlekłe mikrozapalenie), okolice z zaburzeniami mikrokrążenia (np. dolna powieka, szyja), rekonwalescencja po zabiegach inwazyjnych – przyspieszenie gojenia.
Czy można karboksyterapię traktować jako formę przedoperacyjnego kondycjonowania tkanek w przygotowaniu skóry do zabiegów chirurgii plastycznej (np. lifting, liposukcja, blefaroplastyka)?
Oczywiście! I jako formę przedoperacyjnego kondycjonowania tkanek, i pooperacyjnego wsparcia regeneracji. Należy tu podkreślić to, o czym mówią wszyscy, a co nadal kuleje w branżowym środowisku – współpraca chirurga plastycznego, lekarza medycyny estetycznej i kosmetologa jest kluczowa dla dobra klienta i optymalnych efektów.
Jako kosmetolog-trycholog najczęściej wspieram klientów w tym zakresie przed wykonaniem przeszczepu włosów. Karboksyterapia to właściwie nieodzowny element i gwarant udanego przeszczepu, szczególnie gdy na tego typu zabieg decyduje się osoba dojrzała, u której proces mikroangiopatii jest już znaczny. Prawidłowe ukrwienie jest kluczowe do przyjęcia się graftów.
Istnieją zarówno fizjologiczne podstawy, jak i praktyczne argumenty kliniczne, by włączyć karboksyterapię do protokołów przygotowania skóry do zabiegów, takich jak:
• lifting twarzy,
• blefaroplastyka,
• abdominoplastyka,
• liposukcja.
Zabiegi chirurgiczne (szczególnie liftingi i liposukcje) wymagają dobrej jakości tkanek — zarówno skóry właściwej, jak i tkanki podskórnej. A karboksyterapia przygotowuje je przez:
• zwiększenie ukrwienia, co poprawia dotlenienie tkanek, zmniejsza ryzyko niedokrwiennych powikłań pooperacyjnych,
• skuteczniejszy transport czynników gojenia po zabiegu, zmniejszenie zastoju limfatycznego, obrzęków i lokalnych stanów zapalnych,
• stymulację kolagenu i uelastycznienie skóry, co ułatwia adaptację tkanek do nowego kształtu po liftingach i liposukcji, zmniejszenie ryzyka nierówności lub wiotkości po odessaniu tłuszczu.
A jak wygląda wykorzystanie karboksyterapii w okresie pooperacyjnym, np. przy obrzękach, krwiakach czy wspomaganiu gojenia?
Warunkiem skuteczności jest tu odpowiedni moment wdrożenia, delikatna technika oraz indywidualizacja parametrów. Zabiegi można rozpocząć zazwyczaj już po ściągnięciu szwów, jednak zawsze czekamy na zielone światło od chirurga wykonującego zabieg.
W przypadku terapii blizn pooperacyjnych czekam do czasu powstania blizny dojrzałej (min. 8 tygodni), gdyż karboksyterapia zastosowana zbyt wcześnie po zdjęciu szwów, może zwiększyć ryzyko powstania keloidu u pacjentów z predyspozycjami do tego typu bliznowacenia.
A w procedurach łączonych anti-aging? Które sekwencje uważa pani za najbardziej… racjonalne?
Najpierw „kondycjonujemy” i przygotowujemy tkanki, potem stosujemy zabieg głęboko remodelujący, a na końcu – odżywiamy lub regenerujemy. W myśl tej zasady karboksyterapia z reguły pojawia się jako pierwsza.
W terapiach łączonych z RF mikroigłową, laserami frakcyjnymi, HIFU zazwyczaj na 7-10 dni przed planowanym zabiegiem remodelującym. Tu karboksyterapia przede wszystkim zapewni poprawę perfuzji i dotlenienia, lepsze gojenie i mniejsze obrzęki w fazie zapalnej.
W przypadku łączenia z mezoterapią, osoczem bogatopłytkowym i peelingami chemicznymi zabieg karboksyterapii można wykonać z mniejszym wyprzedzeniem (1-3 dni), a nawet w tym samym dniu. Zapewni nam lepsze wchłanianie substancji aktywnych, stymulację metabolizmu, przyspieszenie odnowy naskórka po złuszczaniu oraz efektywniejszą odpowiedź na czynniki wzrostu z osocza.
Tajemnice skuteczności karboksyterapii
1.Z fizjologicznego punktu widzenia jej skuteczność wynika z bardzo pierwotnych i silnych mechanizmów, jakie dwutlenek węgla wywołuje w tkankach.
2.W porównaniu do innych metod (mikronakłuwania, radiofrekwencji, lasera) karboksyterapia działa na poziomie metabolicznym, a nie tylko strukturalnym, wykorzystuje naturalne mechanizmy adaptacyjne organizmu, bez wprowadzania ciał obcych, substancji chemicznych czy światła – bez wywoływania negatywnych zmian w tkankach – tu nie ma „coś za coś”, są same korzyści.
3.Modulacja przepływu krwi i dotlenienie jest absolutnie kluczowe dla regeneracji i działań anti-aging. Jako specjaliści niezwykle dbamy o to, by nie rozpoczynać terapii przeciwstarzeniowych u klientów ze skórą uwrażliwioną, w chronicznym stanie zapalnym, z uszkodzonym płaszczem hydrolipidowym.
4.Najpierw przywracamy skórze homeostazę, dopiero potem ją stymulujemy, bo wiemy, że inaczej nie osiągniemy procesów prawidłowej regeneracji i nowotworzenia.
5.Z wiekiem (co po części fizjologiczne, po części sami się do tego przykładamy, np. poprzez glikację) praca układu krążenia i limfatycznego upośledza się, co również utrudnia uzyskanie optymalnych efektów terapii anti-age. I właśnie tu doskonale sprawdza się karboksyterapia – jako pierwszy, być może najistotniejszy krok w odmładzaniu.
W estetyce ciała karboksyterapia kojarzy się głównie z cellulitem, ale obie wiemy, że to tylko wstęp do…?
… chociażby nieinwazyjnej redukcji lokalnych depozytów tłuszczu. CO₂ powoduje miejscowe zakwaszenie tkanek, co prowadzi do: rozszerzenia naczyń, aktywacji lipazy hormonozależnej, rozpadu trójglicerydów w adipocytach (lipoliza).
Dodatkowo podgrzanie gazu w zakresie do 38-45 stopni nie tylko nasila lokalne mikrokrążenie oraz zmniejsza odczuwalność zabiegu, przez co pozwala zdeponować więcej gazu, lecz także zwiększa przepuszczalność błon komórkowych i przyspiesza reakcje enzymatyczne, w tym aktywację lipazy hormonozależnej.
Choć samo CO₂ działa lipolitycznie przez zakwaszenie i efekt Bohra, to dodanie czynnika cieplnego może zwiększyć skuteczność o15–30 proc. według niektórych obserwacji klinicznych.
Kolejnym patentem na zwiększenie efektywności zabiegu jest utrzymanie fałdu tkankowego podczas iniekcji CO₂. Ma to realny wpływ na dystrybucję gazu, ciśnienie śródtkanowe i ostatecznie na efektywność lipolityczną zabiegu. Zwiększając lokalne ciśnienie, gaz rozpycha się w jednym, zamkniętym obszarze, intensyfikując efekt chemicznego podrażnienia adipocytów. Wydłuża się kontakt komórek tłuszczowych z gazem a liczba mikrouszkodzeń jest większa – co daje silniejszą reakcje metaboliczną.
Oczywiście klient nie jest zwolniony z ćwiczeń i deficytu kalorycznego – po prostu spala najpierw z okolicy poddanej terapii, bo zapas energetyczny jest po zabiegu doskonale do tego przygotowany i podany na tacy.
A drenaż?
Karboksyterapia poprawia również drenaż tkanek, więc uzyskujemy szybką, bardzo satysfakcjonującą klientów redukcję obwodów także za sprawą samego pozbycia się obrzęku tkanki i zmniejszenia tendencji do jego nawrotu.
W mojej praktyce zabiegowej nie istnieje pojęcie zabiegu lipolizy iniekcyjnej bez połączenia jej z karboksyterapią. Często nawet w jednej procedurze zabiegowej w celu zwiekszenia jej skutecznościu. Lub po – dla lepszego dostępu krwi do okolicy zabiegowej, sprawniejszego usuwania metabolitów i martwych adipocytów.
Karboksyterapia skraca czas trwania stanu zapalnego i poprawia tempo regeneracji, co zmniejsza ryzyko zastojów, przewlekłych obrzęków i nierówności.
Chciałabym zapytać o szczególny rodzaj klientek – pań tuż po ciąży.
Ich ciała przeszły dużo i zazwyczaj wymagają holistycznej opieki. Oczywiście najczęściej karboksyterapię wykorzystujemy w terapiach łączonych w celu zagęszczenia skóry po ciążowym brzuszku. Ale wskazań do jej zastosowania jest znacznie więcej:
• terapia blizny i zrostów po cesarskim cięciu,
• niwelowanie rozstępów,
• pomoc w redukcji tkanki tłuszczowej,
• redukcja zastojów żylno-limfatycznych,
• wspomaganie leczenia niewydolności żylnej I stopnia,
• profilaktyka przed skleroterapią lub operacją żylaków, które tak często występują po ciąży.
Co ważne, przy zachowaniu szczególnej ostrożności mamy zielone światło na wykonanie tego zabiegu już po samym połogu, u kobiet karmiących piersią, w przypadku których inne metody są zbyt inwazyjne. (Uwaga! nie wykonujemy karboksytrapii na piersiach i okolicy podpiersiowej u kobiet karmiących – ryzyko stanu zapalnego).
Czy są obszary ciała, o których rzadziej się mówi (np. ramiona, kolana, dekolt), a które świetnie reagują na terapię CO₂?
Dla mnie takim obszarem jest drugi podbródek. Zmora wielu klientów i partia, gdzie trudno zasłonić proces rekonwalescencji. Karboksyterapia to zabieg, który można wykonać w przerwie lunchowej, a rezultaty pozytywnie zaskakują.
Zabieg jednocześnie redukuje nadmiar tkanki tłuszczowej, ściąga obrzęki i ujędrnia skórę. Bardziej holistycznie już się chyba nie da w jednym krótkim, nieinwazyjnym zabiegu – efekt subtelnego liftingu i poprawy konturu żuchwy gwarantowany.
W wielu publikacjach opisuje się działanie karboksyterapii na macierz pozakomórkową i wzrost VEGF. Jakie znaczenie mają te procesy w kontekście profilaktyki starzenia skóry i jej zdolności do regeneracji?
Macierz pozakomórkowa to „rusztowanie” skóry, które utrzymuje strukturę skóry właściwej, reguluje komunikację między komórkami (fibroblasty, keratynocyty), decyduje o sprężystości, gęstości i elastyczności skóry. Z wiekiem macierz staje się sztywna i uboga, spada aktywność fibroblastów, trudniej o regenerację i gojenie.
VEGF (Vascular Endothelial Growth Factor) to czynnik wzrostu stymulujący tworzenie nowych naczyń krwionośnych (angiogenezę) – karboksyterapia doskonale pobudza jego ekspresję oraz aktywuje fibroblasty, co prowadzi do przebudowy macierzy pozakomórkowej i tworzenia nowych naczyń włosowatych. W efekcie poprawia się mikrokrążenie, dotlenienie i odżywienie skóry, co zwiększa jej zdolność regeneracyjną i spowalnia procesy starzenia.
Jakie są najczęstsze błędy w praktyce klinicznej przy łączeniu karboksyterapii z innymi technologiami? Zbyt krótki odstęp, zła kolejność?
Jako fanka tego zabiegu odpowiem, że najczęstszym błędem jest… niewykonywanie go (śmiech!), szczególnie jako terapii przygotowującej i wspierającej bardziej inwazyjne zabiegi anti-age, które zazwyczaj stosujemy i stawiamy ponad karboksyterapią.
Błędem mogącym spowodować powikłania jest zbyt krótki odstęp między zabiegami. Wykonywanie karboksyterapii tuż przed zabiegami ablacyjnymi (np. laser frakcyjny, RF mikroigłowa) lub po nich niesie ryzyko nadmiernego rozszerzenia naczyń w stanie zapalnym, co przedłuża gojenie, zwiększa ryzyko obrzęku, rumienia czy przebarwień.
Zalecany odstęp to około 5-7 dni przed zabiegami termicznymi, po – należy odczekać do zakończenia fazy zapalnej, zwykle 7-10 dni.
Jakie przeciwwskazania są szczególnie istotne, a bywają bagatelizowane w praktyce gabinetowej?
Najgroźniejsze wydają się choroby naczyniowe (np. zaawansowana niewydolność żylna, zakrzepica, zapalenie żył). Karboksyterapia może nasilać zastoje, obrzęki, a nawet zaostrzyć chorobę zakrzepową. Zabiegu nie stosujemy też na aktywne stany zapalne skóry, jak trądzik, egzema, infekcja, opryszczka – nasilimy reakcję i zaostrzymy zmiany.
Zabieg przejściowo obciąża układ sercowo-oddechowy, więc szczególnie ostrożnie należy prowadzić terapię u pacjentów z niewydolnościami oddechowymi i serca. Względnym przeciwwskazaniem są też choroby autoimmunologiczne w trakcie zaostrzenia – karboksyterapia może stymulować układ odpornościowy i aktywować miejscowe cytokiny, co w aktywnym procesie autoimmunologicznym zwiększa ryzyko rzutów i nasilenia objawów.
Jaka jest przyszłość karboksyterapii? Czy nowe generacje urządzeń, lepsza kontrola parametrów i łączenie z biostymulatorami lub egzosomami mogą jeszcze bardziej podnieść jej znaczenie w medycynie regeneracyjnej?
Tak, bo trend logevity (długowieczność) jest wyraźnie widoczny. Nie chcemy już się nie starzeć, ale starzeć wolno, naturalnie i pięknie. Karboksyterapia, biostymulatory czy egzosomy mocno korelują z tą filozofią. Bo podstawą naturalnego, wolnego i pięknego starzenia jest regeneracja, unikanie uszkodzeń i zachowywanie jak najlepiej funkcjonującego, naturalnego organizmu.
Rozmawiała Agnieszka Gomolińska

Patrycja Wyżkiewicz
Kosmetolożka i trycholożka z 13-letnim doświadczeniem, absolwentka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskiej Wyższej Szkoły Medycznej oraz studiów podyplomowych z zakresu pedagogiki. Pracuje w Face & Body Institute w Krakowie.