EMFUSION
Regeneracja i relaks
Na zabieg BTL EMFUSION wybrałam się z ciekawości. Chciałam poprawić wygląd i kondycję swojej skóry, ale nie ukrywam, że szukałam również czegoś relaksującego i przyjemnego. Zabieg BTL EMFUSION okazał się dokładnie taki, jakiego oczekiwałam.
Już od pierwszych minut odczuwałam delikatne ciepło oraz subtelne pulsowanie w miejscu zabiegu. Cała procedura przebiegła bezboleśnie i nie wymagała żadnego okresu rekonwalescencji.
Zabieg składa się z czterech etapów.
Pierwszym z nich jest przygotowanie skóry. Wykorzystane serum z kwasem mlekowym delikatnie złuszcza martwy naskórek, pomaga usunąć zanieczyszczenia oraz przygotowuje skórę do przyjęcia składników aktywnych. Już po tym etapie miałam wrażenie, że skóra jest dokładnie oczyszczona i odświeżona.
Następnie rozpoczął się właściwy etap zabiegu. Głowica urządzenia była płynnie przesuwana po skórze, a ja od razu poczułam przyjemne, równomierne ciepło. Nie było ono zbyt intensywne – bardziej przypominało relaksujący masaż ciepłem. W trakcie zabiegu wyczuwalne było również delikatne pulsowanie i subtelne drgania, które nie powodowały żadnego dyskomfortu. Wręcz przeciwnie – całość działała bardzo odprężająco. Na tym etapie, za pomocą specjalnej końcówki urządzenia, zwiększana jest przepuszczalność skóry, co wspomaga wprowadzanie składników aktywnych zawartych w intensywnie nawilżającym serum.
Trzeci etap obejmuje aplikację maski EMFUSION, której zadaniem jest wsparcie odbudowy bariery ochronnej skóry. Dodatkowo wykorzystywana jest kolejna końcówka urządzenia, która pomaga w skutecznym dostarczaniu składników aktywnych, takich jak prowitamina B5, ekstrakt z korzenia konjac, ekstrakt z senesu oraz lewulinian sodu.
Całość procedury zamyka czwarty etap, czyli aplikacja żelu zabezpieczającego, którego zadaniem jest wsparcie i uszczelnienie bariery skórnej oraz utrwalenie efektu pielęgnacji.
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że zabieg nie wymaga użycia igieł, a mimo to miałam wrażenie, że skóra intensywnie pracuje i bardzo dobrze przyjmuje zastosowane preparaty.
Po zakończeniu zabiegu skóra była delikatnie zaróżowiona i wyraźnie rozświetlona. W dotyku wydawała się miękka, dobrze nawilżona i bardziej sprężysta. Nie wystąpiło pieczenie ani podrażnienie, dlatego od razu mogłam wrócić do swoich codziennych obowiązków.
Największą różnicę zauważyłam w kolejnych dniach. Cera wyglądała na bardziej promienną i wypoczętą, sprawiała wrażenie lepiej nawilżonej i bardziej jędrnej, a drobne linie stały się mniej widoczne. Doceniam również to, że cały zabieg był nie tylko skuteczny, ale przede wszystkim niezwykle komfortowy i relaksujący. To jedna z tych procedur, podczas których można naprawdę odpocząć, jednocześnie dbając o kondycję swojej skóry.

Testowała: Magdalena Mikołajczuk
