Norden Cosmetics
Warming Gel
Komfortowe ciepło w terapii modelującej
Warming Gel od Norden Cosmetics to preparat, który już przy pierwszym użyciu pokazuje swój potencjał w pracy gabinetowej. Produkt wyróżnia się dobrą wydajnością oraz bardzo komfortową konsystencją, zapewniającą odpowiedni poślizg podczas masażu. Dzięki temu terapeuta może pracować płynnie i bez konieczności częstego dokładania preparatu. Zwraca uwagę także jego zapach – orientalny, ale wyważony, nienachalny i przyjemny. Istotnym atutem jest fakt, że żel nie powoduje uczucia nadmiernego rozgrzania dłoni terapeuty.
Efekt termiczny pojawia się stopniowo – około 10–15 minut po aplikacji pod okluzją – i ma charakter umiarkowany, komfortowy dla klienta. Nie obserwuje się intensywnego pieczenia, co czyni preparat odpowiednim także dla osób bardziej wrażliwych na bodźce cieplne. Po zabiegu skóra jest wyraźnie napięta i przyjemna w dotyku. W kolejnych godzinach widoczna jest poprawa jej wygładzenia oraz delikatne nawilżenie. Preparat dobrze wpisuje się w zabiegi modelujące i wspierające mikrokrążenie. To produkt, który warto rozważyć jako element terapii gabinetowych nastawionych na komfort i stopniowe efekty.
Składniki aktywne:
Gliceryna, olej z nasion rzepaku, olej z pestek winogron, witamina E, estry glicerolu (Glyceryl Citrate/Lactate/Linoleate/Oleate)
Wskazania:
Osoby po wysiłku fizycznym lub pracy siedzącej, stres, sucha skóra, cellulit
Testowała: Agnieszka Gomolińska
Clarena
Linia SAGA Biotic
Ratunek dla skóry mieszanej
Niełatwo znaleźć pielęgnację do skóry mieszanej i tłustej, która jednocześnie ogranicza błyszczenie, wspiera walkę z niedoskonałościami i nie powoduje uczucia przesuszenia. Właśnie dlatego z dużą ciekawością sięgnęłam po linię opartą na niacynamidzie, kwasach oraz kompleksie postbiotycznym. Już po kilku dniach stosowania zauważyłam, że skóra wygląda na bardziej wygładzoną, świeższą i wyraźnie mniej przeciążoną.
Największe wrażenie zrobiło na mnie połączenie składników aktywnych działających wielokierunkowo. Niacynamid pomaga wyrównać koloryt skóry i ograniczyć nadmierne błyszczenie, a kwas salicylowy w połączeniu z kwasem szikimowym i galusowym wspiera oczyszczenie skóry oraz wygładzenie jej struktury. Dzięki temu cera wygląda na bardziej jednolitą i odzyskuje świeżość bez efektu przesuszenia.
Zachwyciła mnie konsystencja - wszystko jest lekkie, szybko się wchłania i dobrze sprawdza pod makijażem. Booster daje efekt świeżej, bardziej wygładzonej skóry, krem dobrze nawilża bez obciążania, a punktowy żel naprawdę fajnie sprawdza się przy pojedynczych zmianach. Dodatkowo bakuchiol i ekstrakt z matchy wspierają wygładzenie skóry i działają antyoksydacyjnie.
To pielęgnacja, która odpowiada potrzebom skóry mieszanej i tłustej, jednocześnie dbając o jej komfort i dobrą kondycję. Polecam szczególnie osobom, które szukają nowoczesnych formuł łączących skuteczność działania z lekkością codziennego stosowania.
Składniki aktywne:
Niacynamid, kwas salicylowy, kwas szikimowy, kwas galusowy, Bifida Ferment Lysate, Lactobacillus Ferment LysateFiltrate, inulina, bakuchiol, ekstrakt z matchy, pantenol, skwalan, skrobia ryżowa.
Wskazania:
Skóra mieszana i tłusta, nadmierne błyszczenie, pojedyncze niedoskonałości, nierówna struktura skóry, potrzeba wygładzenia i wsparcia mikrobiomu.

Testowała: Karolina Gogulska
Mediderma
Mediderma Sens-Age Lift D+
Mój sposób na świeże spojrzenie
Mediderma Sens-Age Lift D+ Eye Firming to jeden z tych kremów pod oczy, które naprawdę robią różnicę — i to widać niemal od razu.
Już po pierwszych aplikacjach skóra pod oczami wygląda na wyraźnie gładszą, bardziej napiętą i wypoczętą. Spojrzenie zyskuje świeżość, a drobne zmarszczki stają się mniej widoczne. To efekt, który trudno przeoczyć — szczególnie rano albo przed wyjściem.
Formuła jest bardzo komfortowa — lekka, dobrze się wchłania i świetnie współpracuje z makijażem. Nie obciąża delikatnej skóry, a jednocześnie zapewnia przyjemne nawilżenie i uczucie wygładzenia.
Opiera się głównie na składnikach o działaniu napinającym i regenerującym i przeciwstarzeniowym takich, jak: DMAE (w różnych formach), kompleks roślinny (Caesalpinia spinosa + algi), kwas hialuronowy, lizyna + Aloe vera oraz peptydy i składniki antyoksydacyjne.
Przy regularnym stosowaniu kremu widać, że skóra staje się bardziej elastyczna i zadbana, a okolica oka po prostu wygląda zdrowiej i bardziej promiennie.
To idealny wybór dla osób, które chcą połączyć pielęgnację z natychmiastowym efektem „wow”, ale w naturalny, nienachalny sposób.
Dla mnie to jeden z tych produktów, po które sięga się z przyjemnością — bo po prostu widać, że działa.
Składniki aktywne:
DMAE (Dimethylaminoethanol), kwas hialuronowy, aloes, krzem organiczny, Caesalpinia spinosa, Kappaphycus alvarezii (algi), filmexel
Wskazania:
Cera dojrzała lub z pierwszymi oznakami starzenia się, utrata wiotkości i elastyczności skóry pod oczami, skóra zmęczona

Testowała:Magdalena Mikołajczuk
Honey Therapy
Serum do twarzy z pyłkiem pszczelim oraz liftingujący krem
Jak zadbać o skórę po zimie? Duet od Honey Therapy robi różnicę!
Twoja skóra po zimie jest wyraźnie przesuszona, pozbawiona blasku, a przy tym wrażliwa i skłonna do podrażnień, co tylko utrudnia wybór właściwego kosmetyku? Jeśli szukasz skutecznych, a jednocześnie bezpiecznych rozwiązań, warto sięgnąć po serum do twarzy z pyłkiem pszczelim i propolisem oraz liftingujący krem od Honey Therapy – duet stworzony z myślą o takich potrzebach.
Receptury tych kosmetyków wspierają głębokie nawilżenie, wspomagają naturalną regenerację naskórka i ujędrniają skórę, poprawiając jej elastyczność i przywracając promienny, zdrowy wygląd. Odżywcze serum z propolisem i pyłkiem pszczelim to bogactwo składników aktywnych, takich jak kwas hialuronowy, pochodna witaminy C, inulina, betaina czy niacynamid. Liftingujący krem został dodatkowo wzbogacony o olej z awokado, olej ze słodkich migdałów, masło shea oraz peptyd palmitoyl tripeptide-38, dzięki czemu skutecznie wspiera procesy regeneracyjne i poprawia napięcie skóry.
Oba produkty doskonale się uzupełniają – serum działa jak odżywczy zastrzyk dla zmęczonej cery, a krem pomaga utrzymać efekt nawilżenia i wspiera działanie składników aktywnych zawartych w serum. Ich dużym atutem jest delikatna konsystencja – szybko się wchłaniają i pozostawiają skórę miękką, nawilżoną i w poczuciu komfortu.
To propozycja dla osób, które w codziennej pielęgnacji cenią sobie połączenie skuteczności i delikatności, bezpieczeństwo stosowania oraz formuły łączące składniki pochodzenia naturalnego z osiągnięciami nowoczesnej kosmetologii.
Składniki aktywne:
Serum do twarzy - koncentrat propolisu, koncentrat pyłku kwiatowego, kwas hialuronowy, pochodna witaminy C, inulina, betaina, niacynamid wit. BR
Liftingujący krem – masło shea, koncentrat propolisu, koncentrat pyłku kwiatowego, olej z awokado, olej ze słodkich migdałów, palmitoyl tripeptide-38, kwas hialuronowy, pochodna witaminy C, inulina, betaina
Wskazania:
Każdy typ skóry, w tym szczególnie skóra sucha lub wrażliwa, z oznakami starzenia, przebarwieniami, rozszerzonymi porami.

Testowała: Roksana Golubińska
Purles
ExoFusion Intensive
Serum, które uspokoiło moją reaktywną skórę.
Choć większość życia miałam skórę zupełnie bezproblemową i nadal mimo moich 50+, w ogóle nie mam zmarszczek, ostatnimi czasy moja cera stała się ekstremalnie wrażliwa i skłonna do reaktywności. Dlatego ucieszyłam się, że mogłam przetestować serum ExoFusion Intensive od Purles, o którym słyszałam wiele dobrego. Uwielbiam w kosmetykach trzy rzeczy: egzosomy, wyciąg z wąkroty azjatyckiej i peptydy biomimetyczne, a to serum zawiera je wszystkie.
Zużyłam kosmetyk do ostatniej kropelki i po niespełna dwóch miesiącach stosowania moja cera stała się zdecydowanie bardziej elastyczna, a mniej reaktywna. Jest sprężysta, ładnie napięta, gładka, wręcz jedwabista w dotyku. Po zimie była ekstremalnie sucha, teraz jest nawilżona i zregenerowana. Z uwagi na swój skład serum to działa także łagodząco i przeciwzapalnie, na co zwróciła uwagę moja kosmetolog w gabinecie. „No wreszcie nie ma pani na twarzy skorupy” – usłyszałam. To wam zdradzam teraz sekret – dzięki czemu.
Składniki aktywne:
Egzosomy z wąkroty azjatyckiej, kompleks peptydów kolagenowych (Col-FRAG Remastered), Idealift - lipodipeptyd, skwalan, kwas hialuronowy.
Wskazania:
Zaburzona bariera hydrolipidowa, suchość, odwodnienie, utrata jędrności, pielęgnacja pozabiegowa

Testowała: Agnieszka Keller
AURONN
Odrobina luksusu – mgiełka do twarzy od AURONN
Po mgiełkę do twarzy AURONN Biological Fullerenes Golden Mist sięgnęłam z ciekawości – skusiła mnie obietnica innowacyjnej pielęgnacji, biologicznych fulerenów i subtelnego efektu glow. Już od pierwszego użycia miałam wrażenie, że to nie jest zwykła mgiełka, ale raczej luksusowy rytuał pielęgnacyjny. Największe wrażenie zrobiła na mnie lekkość formuły. Mgiełka jest bardzo delikatna, równomiernie się rozpyla i natychmiast daje uczucie świeżości. Skóra po aplikacji jest przyjemnie nawilżona, wygładzona i wygląda zdrowiej. Do tego przybiera niezwykle subtelny złoty połysk.
Stosuję ten preparat rano, jako ostatni krok pielęgnacji przed makijażem, i w ciągu dnia, kiedy skóra potrzebuje odświeżenia. Wieczorem używam go jako lekkiego „resetu” skóry – to przyjemny moment relaksu po całym dniu. Doceniam też fakt, że produkt bazuje na zaawansowanych składnikach aktywnych, takich jak biologiczne fulereny i czyste złoto, dzięki czemu kosmetyk nie tylko poprawia wygląd skóry, ale też wspiera ją w walce ze stresem oksydacyjnym. Czy to produkt dla każdego? Na pewno należy do kategorii premium, więc cena może być barierą. Dla mnie jednak jakość, komfort stosowania i efekt, jaki daje, w pełni to rekompensują. To idealny wybór dla osób, które lubią dopracowane, nowoczesne formuły i chcą dodać swojej pielęgnacji odrobinę luksusu.
Składniki aktywne:
Biologiczne fulereny, złoto, dwutlenek krzemu, glinka mineralna, chlorek potasu, fosforan wapnia
Wskazania:
Do wszystkich typów skóry, skóra pozbawiona blasku, z oznakami starzenia, skóra problematyczna

Testowała: Magdalena Mikołajczuk
LA SQUALANA
Olejek Regeneracyjny
Od jakiegoś czasu używam olejku regeneracyjnego La Squalana i muszę przyznać, że zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. To kosmetyk, który szczególnie dobrze sprawdzi się u osób z cerą suchą, odwodnioną lub potrzebującą regeneracji, ale równie dobrze może być stosowany przez osoby z cerą normalną, które chcą wzmocnić codzienną pielęgnację i poprawić kondycję skóry.
Najbardziej zachwycił mnie jego zapach – piękny, delikatny i bardzo relaksujący. Nie jest przytłaczający, raczej subtelny i kojący, dzięki czemu aplikacja olejku staje się przyjemnym rytuałem pielęgnacyjnym, szczególnie wieczorem. Po kilku chwilach masażu twarzy można naprawdę poczuć moment wyciszenia i zadbania o siebie, co w codziennym pośpiechu jest bardzo cenne.
Jeśli chodzi o działanie, olejek bardzo dobrze się wchłania i nie pozostawia ciężkiej, tłustej warstwy na skórze. Już po pierwszych użyciach zauważyłam, że skóra jest wyraźnie bardziej miękka, dobrze nawilżona i przyjemnie gładka w dotyku. Przy regularnym stosowaniu mam także wrażenie, że cera wygląda zdrowiej – jest bardziej elastyczna, promienna i sprawia wrażenie wypoczętej. Skóra wydaje się lepiej odżywiona, a drobne oznaki przesuszenia są mniej widoczne.
Dużym atutem olejku są również jego składniki aktywne. Kluczową rolę odgrywa tutaj skwalan, który pomaga odbudować barierę hydrolipidową skóry, zapobiega utracie wilgoci i wspiera procesy regeneracyjne. Skwalan jest składnikiem bardzo dobrze tolerowanym przez skórę, dzięki czemu sprawdza się nawet przy cerze wrażliwej. Dodatkowo działa wygładzająco i wspiera utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia.
Podsumowując, olejek regeneracyjny La Squalana to kosmetyk, który nie tylko skutecznie pielęgnuje skórę, ale także sprawia, że codzienna pielęgnacja staje się chwilą relaksu. Doceniam go za przyjemny zapach, lekką konsystencję i widoczne efekty w postaci miękkiej, nawilżonej i bardziej elastycznej skóry. To jeden z tych produktów, po które sięga się z przyjemnością i które naprawdę potrafią uprzyjemnić codzienny rytuał dbania o siebie.
Składniki aktywne:
Squalane (99,7%), olejek z jałowca wirginijskiego, cinnamal, coumarin, eugenol
Wskazania:
Wszystkie rodzaje skóry, w tym skóra problematyczna, ekstremalnie wrażliwa

Testowała: Karolina Gogulska
BIELENDA PROFESSIONAL
Oxy Glow – nowa generacja pielęgnacji antysmogowej
Szukasz kosmetyków, które poradzą sobie w realiach miejskiej dżungli — tam, gdzie skóra codziennie mierzy się ze smogiem, promieniowaniem UV i stresem? Linia Oxy Glow od Bielenda Professional została stworzona właśnie z myślą o takich wyzwaniach. Jej formuły wspierają dotlenienie skóry, redukują stres oksydacyjny i przywracają cerze świeży, wypoczęty wygląd.
Dotleniająco‑rozświetlający krem na dzień łączy w sobie oleje macadamia i cacay, niacynamid, inozytol, kwas poliglutaminowy oraz beta‑glukan. Krem pod oczy wzbogacono dodatkowo o kofeinę, alantoinę, sorbitol i olej ze s��odkich migdałów. W obu produktach znajdziemy także bioaktywną wodę z mandarynki, która dodaje formule energii i lekkości.
Mimo bogactwa składników aktywnych kosmetyki mają lekkie, komfortowe konsystencje i świetnie sprawdzają się pod makijażem. To propozycja dla skóry, która potrzebuje oddechu, blasku i ochrony w wymagających, miejskich warunkach.
Składniki aktywne:
Olej macadamia, olej cacay, niacynamid, inozytol, kwas poliglutaminowy, beta‑glukan, kofeina, alantoina, sorbitol, olej ze słodkich migdałów, bioaktywna woda z mandarynki
Wskazania:
Skóra zmęczona, szara, pozbawiona blasku, eksponowana na czynniki zewnętrzne, z oznakami starzenia.

Testowała: Agnieszka Wróblewska
DERMALOGICA
Phyto Nature E2 – skuteczność, którą widać
Kiedy zaproponowałam znajomej, by przetestowała nowość pielęgnacyjną od niszowej marki, odpowiedziała bez wahania: nie testuję nowości, sprawdzają mi się produkty Dermalogica. Wcale mnie to nie dziwi, odkąd sięgnęłam po Phyto Nature E2. To niezwykłe, oparte na wiedzy naukowej połączenie składników aktywnych sprawia, że produkt jednocześnie restrukturyzuje powierzchnię skóry i wspiera jej regenerację.
Za efekt wygładzenia odpowiadają enzymy z dyni o działaniu złuszczającym, które nadają skórze jaśniejszy i zdrowszy wygląd. Procesy regeneracyjne wspiera natomiast zaawansowana mieszanka egzosomów z komórek macierzystych kurkumy i kamelii japońskiej, wzbogacona o ekstrakt z akacji senegalskiej — działająca wielowarstwowo w obrębie naskórka.
Lekka formuła typu leave-on jest niemal niewyczuwalna na skórze, więc preparat jest wyjątkowo komfortowy w codziennym stosowaniu. Jednak to, co cenię w formule najbardziej, to skuteczność – efekty widać już po pierwszym użyciu. Phyto Nature E2 działa na moją skórę jak zaawansowany zabieg kosmetologiczny, ale bez efektów ubocznych. Zmniejsza widoczność zmarszczek, wygładza strukturę skóry i wyraźnie rozjaśnia jej koloryt.
Kosmetyk polecany jest do każdego typu skóry, szczególnie tej dojrzałej, z oznakami starzenia. I nie mogłabym pominąć jeszcze jednego: eleganckie, starannie wykonane opakowanie, choć stoi w domowej toaletce, ma klasę kosmetyku używanego przez ekspertów. Polecam!
Składniki aktywne:
Egzosomy nowej generacji z komórek macierzystych kurkumy i kamelii japońskiej, ekstrakt z akacji senegalskiej, fitoaktywne enzymy z dyni, ekstrakt z opuncji figowej, Biofermentowana N-acetyloglukozamina (NAG), fitoglikogen.
Wskazania:
każdy typ skóry, zmarszczki, utrata jędrności, suchość, fotostarzenie, utrata blasku

Testowała: Roksana Golubińska
ESTGEN
Regeneracja, napięcie, sprężystość: NEUROlifting EstGen
Marka EstGen od dawna kojarzy mi się z pielęgnacją „zadaniową” – bardziej terapeutyczną niż typowo drogeryjną. Dlatego po NEUROlifting sięgnęłam z ciekawością, ale i z lekkim dystansem wobec hasła „neurobooster odmładzający”. Krem ma treściwą, ale nie za ciężką konsystencję. To coś pomiędzy bogatym kremem odżywczym a preparatem gabinetowym – czuć, że to produkt „konkretny”. Rozprowadza się gładko, zostawia delikatny film, który daje uczucie napięcia skóry. Nie jest to efekt maski ani ściągnięcia – raczej subtelne wygładzenie i „przytrzymanie” owalu.
Zapach produktu jest bardzo delikatny, neutralny, co dla mnie jest plusem, bo nie konkuruje z perfumami i nie drażni.
Po około 2–3 tygodniach regularnego stosowania (głównie wieczorem) zauważyłam, iż skóra jest bardziej „gęsta” i sprężysta, niesamowicie miękka w dotyku, drobne linie mimiczne są mniej widoczne, a twarz wygląda na bardziej wypoczętą, jak po dobrej serii zabiegów.
Najbardziej zaskoczył mnie efekt napięcia w dolnej partii twarzy – nie spektakularny lifting, ale wyraźna poprawa konturu. Przy dłuższym stosowaniu mam wrażenie, że skóra reaguje lepiej na inne aktywne składniki (np. serum z witaminą C czy peptydy).
Po aplikacji skóra odzyskuje poczucie komfortu. Przy cerze zestresowanej, przemęczonej krem działa jak regenerujący kompres.Preparat przypomina element kuracji – coś, co wspiera proces odbudowy i zagęszczania skóry. Myślę, że doskonale sprawdzi się jako element świadomej pielęgnacji anti-aging, szczególnie po 35. roku życia lub po zabiegach kosmetologicznych. Na pewno zostanie ze mną na dłużej.
Składniki aktywne:
Glycerin, Pentylene Glycol, Propanediol, Avena Sativa Kernel Extract, Sapindus Mukorossi Fruit Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Polygonum Tinctorium Leaf, Witamina E, Tripeptide-2, Bacillus Ferment
Wskazania:
skóra zestresowana, nadreaktywna, wrażliwa, przewlekłe stany zapalne, zaburzona mikrobiota skóry, uszkodzona bariera hydrolipidowa, skóra z oznakami starzenia się, skóra szara, zmęczona, fotostarzenie, starzenie okołomenopauzalne

Testowała: Magdalena Mikołajczuk
