SQT

Radiance Spicule Serum

W poszukiwaniu utraconego… blasku skóry

Początek wiosny przyniósł mojej cerze kolejne wyzwanie. Gdy promienie słońca zawitały do nas na dobre, zauważyłam na swojej twarzy ciemne plamy posłoneczne wokół oczu oraz sine ślady po dawnych niedoskonałościach na policzkach. Już wtedy wiedziałam, że tradycyjne kosmetyki nie pomogą. Postawiłam na SQT Radiance Spicule Serum do pielęgnacji domowej i to była najlepsza decyzja.

Podczas pierwszej aplikacji przeżyłam lekkie zaskoczenie. Kosmetyk ma przyjemną konsystencję, ale w trakcie wmasowywania poczułam wyraźne, wręcz igiełkowe kłucie. To zasługa spicules, czyli naturalnych mikroigiełek, które wprowadzają w głąb skóry kwas traneksamowy, niacynamid i kojącą ektoinę. Ten unikalny skład błyskawicznie blokuje produkcję melaniny i zmusza naskórek do ekspresowej regeneracji.

Mrowienie znikało u mnie zaraz po nałożeniu kremu, a rano budziłam się bez podrażnień czy agresywnego łuszczenia. Po kilku tygodniach regularnego stosowania efekty przerosły moje oczekiwania. Brunatne ślady potrądzikowe praktycznie zniknęły, a trudne do usunięcia plamy w okolicy oczu wyraźnie zbladły i się rozmyły. Moja skóra w końcu odzyskała jednolity koloryt i zdrowy, świeży blask. Gorąco polecam!

Składniki aktywne:

Hydrolyzed Sponge, niacynamid, ekstrakt z korzenia lukrecji gładkiej (Glycyrrhizaglabra), kwas traneksamowy, papaina, nanopęcherzyki z wąkroty azjatyckiej, kompleks sześciu ceramidów, ryżowy PDRN, Hybloom™ niskocząsteczkowy hialuronian sodu, acetylglukozamina.

Wskazania:

Przebarwienia i nierówny koloryt, skóra zmęczona, pozbawiona blasku, z widocznymi śladami potrądzikowymi. Wzmocnienie efektów zabiegów SQT. Dla osób poszukujących skutecznej, ale działającej fizjologicznie terapii rozjaśniającej.

Testowała: Paulina Maciejewska-Jurek

WRÓĆ DO LISTY PRODUKTÓW